Zamknij Używamy plików cookies!

Tak, zgadzam się

Najważniejsze, że mamy siebie.

Najważniejsze, że mamy siebie.

Poznajcie historię Magdy i jej męża.


Na początku, gdy jeszcze nie byliśmy małżeństwem, szliśmy na żywioł. Typowo dla młodych ludzi - co ma być, to będzie. Jednak, nic nie było. Nie martwiliśmy się tym. Byliśmy młodzi, korzystaliśmy z życia. Lecz po 6 latach starań zdecydowaliśmy się na podjęcie kolejnego kroku. W tamtej chwili dojrzeliśmy do chęci posiadania dzieci tak bardzo, że nasze umysły zaczęły świrować. Na początku nie było łatwo. Jak każda para czy małżeństwo kłóciliśmy się i obwinialiśmy się wzajemnie. Do tego dochodziło dla nas najgorsze, czyli fakt, że nie mamy wsparcia u jednych z naszych rodziców.

Przyszedł czas na badania. Minęło pół roku zanim doszło do pierwszego transferu. Okazało się że mąż ma azospermię ekstremalną. Niestety lekarz wytłumaczył nam z czym to się wiąże. Wiedzieliśmy, że mamy nikłe szanse na poczęcie dziecka. Nadzieja jaka nas otoczyła, bardzo nas zgubiła i zmyliła.

Pierwszy transfer, strach, łzy, szczęście zmieszane z  adrenaliną. Po dwóch tygodniach NIC. Kompletnie nic. Jednak nie poddaliśmy się. Kolejne dwa transfery również okazały się porażką. Stwierdziliśmy, że wszystko dzieje się za szybko. Postanowiliśmy odpuścić na jakiś czas.

Najciężej było nam wtedy, kiedy nasi przyjaciele dowiedzieli się o naszym problemie, a kilka dni później oznajmili nam, że są w ciąży. Chyba każda kobieta pragnąca mieć dzieci doświadczyła podobnej sytuacji i wie jaki to jest ból w sercu. Ból, który miesza się z radością, bo przecież każda z nas chce jak najlepiej dla swoich bliskich. Dziś córka mojej przyjaciółki ma już prawie 2 latka, a ja jestem szczęśliwa że zostałam jej ciocią!

Z czasem człowiek się przyzwyczaja. Zdarza się, że zapomina na jakiś czas. Ale warto walczyć mimo nie powodzeń! Kiedyś na pewno będziemy rodzicami, a cały ten ból i wszystkie fale niepowodzeń, które nas zalały pójdą w zapomnienie.

Nadzieja umiera ostatnia. Mąż jest optymistą i to on wspiera mnie na każdym kroku, w chwili załamania i w chwili szczęścia. Walczymy dalej. I nie zapominamy o tym, że w kościele przed Bogiem przysięgaliśmy sobie na dobre, i na złe! Bez względu na wszystko.

Dziękuję, że takie kliniki jak Wasze istnieją i pracują w nich wspaniali ludzie, lekarze. Jesteście naszym wsparciem! Dla nas obojga.

Komentarze (0)

Skontaktuj się z nami

Zgoda na przetwarzanie danych w celu marketingu produktów i usług własnych więcej...
Wyrażam zgodę na przetwarzanie podanych przeze mnie danych osobowych przez Invimed-T, Sp. z o.o, ul. Rakowiecka 36, 02-532 Warszawa w celu marketingu produktów i usług własnych w tym przesyłanie materiałów marketingowych. mniej...
Zgoda na przetwarzanie danych w celu marketingu produktów i usług grupy Medicover więcej...
Wyrażam zgodę na przetwarzanie podanych przeze mnie danych osobowych przez Invimed-T, Sp. z o.o, ul. Rakowiecka 36, 02-532 Warszawa w celu marketingu produktów i usług podmiotów Medicover Polska*, w tym poprzez przesyłanie materiałów marketingowych. mniej...
Zgoda na kontakt marketingowy więcej...
Wyrażam zgodę na otrzymywanie od Invimed-T Sp. z o.o, ul. Rakowiecka 36, 02-532 Warszawa oraz podmiotów Medicover Polska* informacji handlowo-marketingowych z użyciem telekomunikacyjnych urządzeń końcowych i tzw. automatycznych systemów wywołujących. Wybieram jako formę kontaktu: mniej...
Wiadomości elektroniczne (e-mail, SMS/MMS)
Połączenia głosowe (rozmowa telefoniczna)

Informacje podstawowe dotyczące przetwarzania danych osobowych

Administrator danych: Invimed-T Sp. z o. o, ul. Rakowiecka 36, 02-532 Warszawa / Cele przetwarzania: marketing własnych produktów i usług, marketing produktów i usług Medicover Polska / Podstawy prawne przetwarzania: Twoja zgoda / Odbiorcy danych: podmioty przetwarzające dane osobowe w imieniu administratora danych / Prawa związane z przetwarzaniem danych: prawo do wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych, prawo dostępu do danych osobowych, inne prawa, o których mowa w szczegółowej informacji o przetwarzaniu danych.