Zamknij Używamy plików cookies!

Tak, zgadzam się

Pokonali niepłodność idiopatyczną

Przeczytajcie, jak narodziło się szczęście Magdy i Adama – Karolinka

Pokonali niepłodność idiopatyczną

Dziś Karolinka ma kilka miesięcy. Jest piękną, zdrową, dziewczynką, która często uśmiecha się do swoich rodziców. A oni do niej. Ten uśmiech nie znika im z twarzy, gdy opowiadają, jakim jest dla nich szczęściem. Uśmiech nie znika, ale na moment przygasa, gdy opowiadają o swojej drodze do tego szczęścia, która nie była łatwa.


Jak wyglądała ta droga?

Magda opowiada o tym, jak zaczęli się starać o dziecko. Na początku bez żadnego wsparcia. Po roku naturalnych starań zaczęli sobie zadawać pytanie - „dlaczego?” Odwiedzili kilku specjalistów, wykonali wszystkie zlecone przez lekarzy badania. Zarówno badanie nasienia Adama, jak i wyniki badań Magdy nie wskazywały, by mogli mieć jakieś medyczne przeszkody w zajściu w ciąże, a jednak... „Właściwie nie było wiadomo dlaczego tak się dzieje. Ja przeszłam zabieg laparoskopii i okazało się, że mam małą endometriozę, ale to jednak nie powinno przeszkadzać. U męża okazało się, że nasienie jest bardzo w porządku. Przeszliśmy trzy zabiegi inseminacji, ale niestety nie okazały się skuteczne.”- mówi Magda.

Adam podkreśla, że ważne jest podejście obojga partnerów już od samego początku. „…często mężczyźni boją się badać nasienia, „bo ja na pewno jestem zdrowy” itd. W tej sytuacji, w której my byliśmy, badaliśmy się obydwoje. I żona i ja.”

Według szacunkowych danych, od 50 do nawet 80% wszystkich par starających się o dziecko zmaga się z tzw. niepłodnością idiopatyczną. Co to oznacza? Ni mniej ni więcej tyle, że pary doświadczają trudności z poczęciem, mimo że rutynowe badania płodności nie wykazały u nich żadnych istotnych odchyleń od normy.

Tu ważny jest moment podjęcia decyzji o uzyskaniu pomocy medycznej w leczeniu niepłodności. Należy bowiem pamiętać, że im dłużej nie udaje się im uzyskać ciąży bez wsparcia medycznego, tym mniejsze mają szanse na rodzicielstwo. Magda i Adam podjęli decyzję o zyskaniu profesjonalnego wsparcia po roku starań.

 „Decyzja o in vitro była trudna, ale to jakby była naturalna droga po tym, co wcześniej przeszliśmy. To takie zwieńczenie tego naszego całego leczenia. I właśnie doktor, który nas leczył i wykonywał zabiegi inseminacji znał doktora Rogozę i nam go serdecznie polecił. Przyjechaliśmy na pierwszą wizytę do kliniki InviMed, zaczęliśmy robić wszystkie badania no i zakwalifikowaliśmy się do in vitro.” – mówi Magda.

Adam od początku był bardzo pozytywnie nastawiony, zarówno do procesu leczenia niepłodności, jak i samej procedury. „Ta decyzja była przemyślana. Ja byłem przekonany, że nam się uda. Już od samego początku, choć wiem, że jest 43% prawdopodobieństwa, ja wiedziałem, że nam się uda. I się nam udało po prostu. Za pierwszym razem!”

Gdyby się nie udało za pierwszym razem, oboje zgodnie twierdzą, że próbowaliby dalej.

„Próbowalibyśmy drugi raz i trzeci raz. Wiem, że nie wszystkim udaje się tak jak nam za pierwszym razem, ale proponowałbym, żeby pary były konsekwentne. Bo warto. Przy tym prawdopodobieństwie i przy tak profesjonalnej opiece tutaj w klinice, na pewno im się uda. Jestem o tym przekonany.” – mówi Adam.

Siła umysłu

 

Magda wie, jak ważne jest pozytywne nastawienie, choć sama miała w tej walce trudniejsze momenty, ale wierzy, że „…trzeba walczyć do samego końca. Nie poddawać się. Bo były też takie momenty, kiedy ja płakałam. Nie wiedzieliśmy co się dzieje, dlaczego nam nie wychodzi, ale w końcu się udało. Trzeba mieć tą nadzieję i wierzyć, że się uda.”

„Zdajemy sobie sprawę, że gorzej jest, kiedy para podchodzi do in vitro, nie udaje się raz, drugi, trzeci… Możemy się tylko domyślać, jakie to zmartwienie, kłopot, ciężar psychiczny, być może nawet depresja… U nas na szczęście tego nie było. My z uśmiechem i bardzo pozytywnym nastawieniem przemierzaliśmy dziesiątki kilometrów z domu do kliniki, by dołączyło do nas nasze szczęście. Wspominaliśmy niedawno, że tych kilometrów zrobiliśmy parę tysięcy. Dziś przyjechaliśmy tu z taką sympatią a nawet nostalgią. We trójkę.” – dodaje Adam.

Jak się czują dziś?

„Na pewno jesteśmy bardzo szczęśliwi. Myślę, że to nawet za małe słowo, żeby określić, jakie to jest szczęście. Nasza mała córeczka to jest taki nasz wielki cud. Nic już nie można tutaj dodać.” – mówi Magda.

Adam dodaje: Osiągnęliśmy pełnię szczęścia. Gdyby nie Karolinka, pewnie bylibyśmy szczęśliwi we dwoje, ale myślę, że mimo to, brakowałoby nam dziecka. Dziecka, które sobie wymarzyliśmy, planowaliśmy i dążyliśmy do tego, by je mieć. Bo, musze dodać, że in vitro to była zaledwie końcówka. Nasze starania o dziecko rozpoczęliśmy tutaj, u was, rok przed in vitro. No i na szczęście wszystko się tak pięknie zakończyło. A teraz jesteśmy każdego dnia coraz bardziej szczęśliwi, kiedy możemy patrzeć jak ona pięknie rośnie i jest zdrową dziewczynką. Jest przepiękna i na pewno będzie zdrowa i mądra, czego obje bardzo pragniemy.”

Także my im tego z całego serca życzymy, by Karolinka rozwijała się i rosła zdrowa i piękna dla swoich rodziców, na których, kiedy się patrzy, dostaje się natychmiast zastrzyk nowej energii do pracy dla innych par, by mogły być równie szczęśliwe.

 

Komentarze (0)